Handel morza Śródziemnego

Weszło u nas w zwyczaj przypisywać upadek handlu morza Śródziemnego i jego potęg morskich odkryciu Ameryki i oceanicznej drogi do Indii; atoli z trzech flag włoskich, które aż do końca wojen krzyżowych nienaruszone zachowały znaczenie, upadła naprzód pizańska, wyczerpawszy siły w dwuwiekowej walce z Genuą 6. sierpnia 1284. Inna młodsza potęga morska, katalońska, po większej części w związku z Wenecjanami przeciw Genueńczykom, dosięgła szczytu swej potęgi około r. 1353, kiedy uzyskała w Aleksandrii takież korzyści, jakie tam mieli Genueńczycy i Pizańczycy. Ale gdy Barcelona w domowej wojnie z Janem II. aragońskim stanęła po stronie księcia lotaryńskiego, i ściągnęła na się oblężenie 1470, port jej został zaniesiony piaskiem i przy końcu 15 wieku z widoczną szybkością zaczął upadać handel i potęga morska tego miasta. Od upadku łacińskiego cesarstwa przez wiek czternasty była Genua niezaprzeczenie panią wszystkich wód wewnątrz cieśniny gibraltarskiej. Upadek jej wywołały nie straty pod Chioggią łatwe do wynagrodzenia (1380), ale niespożytość weneckiego ustroju politycznego, w przeciwieństwie do niestateczności podzielonych na stronnictwa Genueńczyków, a w końcu przewaga adriatyckiej potęgi morskiej nad liguryjską. Wszystkie zagraniczne posiadłości Genui: Famagosta na Cyprze, Chios, Pera, pontyjska Amasra; Cembalo, Soldaia, Kafla w Krymie; faktorie w Synopie, Trapezuncie i Sebastopolu wystawione były na natarcie wzmagającej się potęgi osmańskiej, a tak słabą czuła się Genua, że po upadku Konstantynopola odstąpiła Kaffę bankowi św. Jerzego, który równie bezsilnym był, jak i rzeczpospolita. I rozkwit Wenecji przygasł przy końcu piętnastego stulecia z upadkiem egipskiego handlu. Od czasu jak na Malcie, Sycylii, Balearach w Kalabrii i Andaluzii uprawiano bawełnę; od czasu jak przeszczepiono trzcinę cukrową na Maderę i wyspy Kanaryjskie; jak odkryto surrogaty dla pieprzu w Gwinei, a kość słoniową bezpośrednio ze zwrotnikowej Afryki sprowadzano, na odwrót zaś przywóz czerkieskich niewolników ustał w skutek posuwania się naprzód Osmanów; od tego czasu traci Aleksandria częściowo swoje handlowe znaczenie. Jeżeli jednak niejedna rzecz z tego, cośmy wymienili, dałaby się była przeboleć, to polityczne zdziczenie Egiptu świadczyło o zgrzybiałości mameluckiego panowania. Beduini znowu uganiali za łupem po wybrzeżach Nilu, w opuszczonych gmachach Aleksandrii gnieździły się gołębie, coraz rzadziej powiewały bandery w porcie, i im wyższy monopol nakładali sułtani na towary indyjskie, tem mniejszy mieli dochód w rezultacie.

Szczęśliwe czasy dla śródziemnego wybrzeża mijały i nie dały się niczym powstrzymać. Już Timur zrównał z ziemią Urgendż, faktorie nad Donem, wielką rezydencję Mongołów Saraj i jej siostrzycę nad Wołgą, dawniejszy Astrachan, a więc wielkie etapy pontyjsko-chińskiego handlu karawanowego, ale przynajmniej kaprys despoty, przerzucający ludzi z jednego miejsca na drugie, z ruin spustoszonych miast wzniósł powabną Samarkandę i nadał jej znaczenie turańskiego Paryża, dokąd spędzano Turków, Tatarów, Arabów, Rusinów, Ormian i Greków, a w którego bazarach, pilnie zwiedzanych przez Chińczyków, największe azjatyckie drogi handlowe, baktro-indyjska, pontyjskoperska i karawanowa droga do Pekinu wystawiały swoje bogactwa. Tym smutniej wyglądają zdobycze Turków, których spustoszenia żadną świetnością się potem nie okryły, których jedynym wyższym powołaniem zdaje się być niszczenie. Po wzięciu szturmem Konstantynopola zajął Mahomet II. prawie bez dobycia miecza 1461 Amasrę, Synopę i Trapezunt, w następnym roku opanował wyspę Mytylene, a 1470 dostało mu się miasto Negropont. Na koniec Kaffa, wielce ceniony Istambuł Krymu, ulega 1475, a 70.000 jej mieszkańców (Genueńczyków, Greków, Ormian, Włochów, Czerkiesów i Mingrelczyków) wyprowadzono jako niewolników na targi Lewantu. Czego nie obalił jeszcze Mahomet II., to zniszczył Selim, zdobywszy Syrię i Egipt (bitwa pod Cairo 31. stycznia 1517).

Zawładnięcie przez Osmanów Bosforu i Nilu było ciężkim fatalizmem w dziejach ludzkości. Nad tymi najważniejszymi przesmykami międzynarodowego handlu siedzieli oni tylko jako celnicy. Niezliczone zatoki, cyple, przylądki, i bogate w wyspy wody Romanii, gdzie każdy brzeg miał swoje własne echo, ta najbardziej zajmująca część powierzchni ziemskiej, gdzie stykały się trzy części świata, gdzie zbliżały się rozmaite strefy ciepła, dzięki rozdziałowi mas lądowych, gdzie tylko wąska cieśnina oddzielała rzeczy najróżnorodniejsze, wschodnią cywilizację od zachodniej; cały ten nieoceniony inwentarz kultury wpadł w ręce trymujących najezdców. Pod żelaznym pazurem Turków zamarł oddech śródziemnego świata. Naprzód Don obumiera, martwieją brzegi Anatolii, Pontos wraca do dawnej niegościnności, pustoszeje Syria, wreszcie zadławione ostatnie resztki życia w Aleksandrii, i morza Czerwone więcej jak na trzywiekowe skazane zapomnienie. Jeżeli dotychczas brzegi morza Śródziemnego były świecącą połową Zachodu, to wystąpienie Osmanów zasypuje od razu źródło światła i z troską patrzymy na stopniowe przygasanie ostatnich świecących szczytów, podczas gdy wszelkie życie ucieka ku chłodnej peryferii naszej części świata. Odkrycie nowych światów na Zachodzie i wolnej drogi handlowej do zwrotnikowego Wschodu nadało bez wątpienia nową nieprzeczuwaną cenę oceanicznym brzegom Europy; ale że z zagaśnięciem małoazjatyckiej i pontyjskiej kultury morze Śródziemne musiało w coraz większy i większy bezruch zapadać, to było to dobrowolną zasługą Osmanów.