Handel

Azjatycki handel, jak wiadomo, od czasów starożytnych aż do najnowszych wywołuje przypływ szlachetnych kruszców od Zachodu ku Wschodowi. Wschód ma do ofiarowania Zachodowi same drogocenne produkty: korzenie, kadzidło, drzewo zbytkowe, pachnidła, drogie kamienie i perły, a jednocześnie podzwrotnikowi mieszkańcy nie potrzebują ani jednego produktu Europy. Przy zamykaniu więc bilansu między dwoma światami zawsze Zachód pozostawał dłużnikiem i zmuszony był nieustanne posyłki złota i srebra wyprawiać do Indii, które tern większym były ciężarem, że towary wschodnie z powodu wysokiej ceny przewozu, szybkiego odbytu w handlu, przede wszystkim zaś z powodu wysokich ceł egipskich tak bardzo podrożały, że w Aleksandrii korzenie indyjskie sprzedawano trzy razy drożej jak w Calicut, a kadzidło pięć razy drożej jak w Mekce. Na Zachodzie wiedziano o tern doskonale, jak również wiedziano dobrze, że w bezpośrednim handlu ze Wschodem, wszystkie te dobre rzeczy można za bezcen otrzymać. Ogromną ilość gotówki, która w skutek tych okoliczności co roku przez Aleksandrię umykała na w schód, bardzo skąpo w 14 i 15 wieku wynagradzały miejscowe kopalnie, i w skutek tego zapasy gotówki w naszej części świata stopniowo się zmniejszały. To ogołocenie Europy ze szlachetnych metali objawia się w 15 wieku nagłym obniżeniem ceny miejscowych towarów, tak że z każdym rokiem wzrastała potrzeba zawiązania bezpośrednich stosunków ze Wschodem, i wynalezienie nowych dróg w tamtą stronę stało się problematem kupieckim, którego rozwiązanie nie cierpiało zwłoki.

Swemu handlowi ze Wschodem zawdzięcza prawdopodobnie europejska żegluga znajomość igły magnesowej i jej właściwości ukazywania biegunów. Wynalazkiem tego narzędzia chwalą się Chińczycy już w 12 wieku naszej ery. Z początku używano igły tylko w podróżach lądowych, ale za dynastii Tsin (265—416 po Chr.) zastosowano ją i do żeglugi. Najstarszym dokumentem, który zdradza znajomość bussoli na Zachodzie, jest satyryczny poemat Guyota z Provins z roku 1190, gdzie jest apostrofa do ojca apostolskiego, aby był podobnym do gwiazdy polarnej, na którą igła magnesowa wskazuje. Kardynał Jacgues de Nitry, piszący 1218 r., znalazł już w Lewancie igłę magnesową w użyciu u żeglarzy. Najstarsze świadectwo o znajomości bussoli u Arabów, jakie dotychczas odszukano, odnosi się do tak późnej daty, jaką jest rok 1242. Można zatem powątpiewać, czy to Arabowie zaznajomili nas z tym ważnym wynalazkiem. W dziewiątym stuleciu na wodach indyjskich prawdopodobnie igły magnesowej nie używano, a że jej nie używano także od 13 wieku aż do pojawienia się Portugalczyków, świadczy o tern większość współczesnych. Jeżeli więc można uważać za rzecz prawdopodobną, że bussolę z Chin do Europy przenieśli Arabowie, to przypuszczenie to opiera się tylko na pochodzeniu nazw sohron i aphron służących do oznaczenia południowego i północnego punktu bussoli. Zresztą instrumentowi temu bardzo wiele jeszcze brakowało do udoskonalenia, z początku bowiem igłę, czy to w formie krzyża zatkniętą w kawałek trzciny, czy umieszczoną w dętej rybce metalowej, kładziono w naczynie z wodą, skąd pochodzi najstarsza nazwa instrumentu i dopiero później gdy osadzono ją w pudełku na osi, od tego pudełka otrzymała nazwę bussoli. Jakkolwiek jednak pożytecznym było to narzędzie dla żeglugi i współczesnego ziemioznawstwa, to jednak zbyt przeceniano wpływ igły magnesowej na odkrycia, utrzymując, że dopiero od czasu jej posiadania okręty ośmielały się tracić brzeg z oczu Normanowie na trzy wieki przed Guyotem de Provins puszczali się bez bussoli do Islandii, gdy tymczasem portugalscy żeglarze aż do 1434 nie śmieli tak daleko odpłynąć od brzegu, aby ominąć mielizny przylądku Bojador.

Budowa okrętów w ostatnich stuleciach średniowiecznej epoki dosięgła rozmiarów, które znacznie przewyższone zostały dopiero w obecnem stuleciu i to w ostatnich lat dziesiątkach. Nie mówimy już o statkach, których rozmiary z amatorstwa rozszerzano do przesady; ale największe wojenne okręta w wiekach średnich unosiły na sobie 500 wojowników, nie licząc posługi okrętowej. Siła największych statków kupieckich wynosiła zwykle 500 beczek (10.000 cetnarów), nigdy zaś, co prawda, nie przekraczała 900. Wielkie weneckie galeazze, które jeździły do Lewantu, zawierały w sobie po 1000 beczek (każda po 1000 funtów). Miały one po 150 wioślarzy i majtków, a z rzemieślnikami, przewodnikami i oficerami liczba wszystkich osób na pokładzie wynosiła do 200. Doża Mocenigo (f 1423) mógł chwalić się na łożu śmiertelnem, że zostawia Wenecyi największą potęgę morską; mianowicie 300 okrętów o wysokiej krawędzi (hord) z 8000 majtków, 45 uzbrojonych galer z 11.000 i 3000 pobrzeżnych statków o 10—100 beczek z 17.000 majtków.