Stosunki ze wschodem w starożytności cz. 11

Te udzielne kwartały miejskie, istne odłamki Wenecji, Genui, Pizy, rozproszone po Lewancie, odzwierciadlały wiernie oblicze swojej ojczyzny. Takież kwartały posiadali łacińscy kupcy i w mahometańskich miastach, jako też i na chrześcijańskich wybrzeżach morza Śródziemnego. Te osady pod ojczystym konsulatem były gwarancją uczciwego handlu i wzajemnego wypełnienia traktatów, zastępowały niejako zastawy i zakładników. Znacznie też łagodziły dzikość stosunków, jaka wówczas panowała na morzu. Przywilej brzegowy – zabierania na własność rzeczy. Po rozbiciu okrętu na brzeg wyrzuconych – powoli został usunięty wzajemnymi zobowiązaniami, i ustał, jakkolwiek późno, zwyczaj, że miasta nie zostające w wojnie z sobą, wysyłały pomimo to korsarskie statki wzajem przeciw swoim okrętom. Dawniej wszelki towar na morzu należał tylko do tego, który go umiał obronić i ukryć; każdy obcy okręt uważany był za korsarski i stawał się łupem; i jeśli tylko pokój nie był wyraźnie poręczony, to na morzu każdy w każdym widział swego nieprzyjaciela.

Zupełnie inaczej oddziałało niespodziane zjawienie się Mongołów na zachodzie. Podczas gdy ich hordy konne na wschodnich krańcach naszego lądu pozostawiły tylko po sobie łożysko zniszczenia, w Syrii panowanie tych ludów północnych dosięgło swej klimatycznej granicy.