Stosunki ze wschodem w starożytności cz. 14

Od Tany dążyła karawana na wozach do Gintarchanu (Citracan, Astrachań), następnie na okręcie Wołgą dostawała się do Sara albo Saragu, rozległej stolicy Tatarów Kipczackich na wschodnim ramieniu ujścia Wołgi a potem we 20 dni przebywała na grzbietach wielbłądzich pustynię pomiędzy morzem Kaspijskim i Arabskim do Urgendż (Organci) nad Amu-Darią. Najbliższa wielka stacja Oltrarre (Otrar, Yangi) leżała nad Syr-Darią. Dalej ku wschodowi, w pobliżu Issykul czyli ciepłego jeziora potrzeba szukać czwartego etapu Armalecco. Pod miastem Lop wstępowano już na kraj wielkiej pustyni Gobi. Przeszedłszy ją, dosięgano Camexu a w 45 dniach dostawano się do Cara Muren, jak Mongołowie nazywają Żółtą rzekę. W innym mieście Cassai musieli kupcy swoje srebrne sztaby wymieniać na papierowe chińskie pieniądze czyli Balisz. Tam jeszcze tylko trzydzieści dni drogi oddzielało karawanę od Kithaju, Pekinu, który wówczas pod imieniem Kambalu napełniał zachód swoją chwałą. Podług zapewnienia kupców dodaje Balducci, „którzy tę podróż przedsiębrali, jest droga od lany do Gattayo (Chin) zupełnie bezpieczną, za jedynym wyjątkiem przestrzeni między Taną a Sarajem. Jeśli się jednak jedzie w 60 ludzi, to i tam nawet w najgorszych czasach można się czuć tak bezpiecznym, jak we własnym domu.