Stosunki ze wschodem w starożytności cz. 15

Za panowania Mongołów znów się odnowiły żeglarskie stosunki Chin z Indiami i Azją przednią. Już za czasów Marco Pola kwitło niebieskie miasto Quinsai (Hang-czeufu), raj ziemski, o 15 mil powyżej ujścia Thsian-czangu. Port tego miasta (Gampu u Marco Pola), który się potem piaskiem zasunął, leżał nieco dalej na wschód od dzisiejszego Ningpo. Daleko ważniejszym dla bardziej rozległych stosunków było brzegowe miasto Zaitun, jeszcze dziś przez lud Tseu-tung nazywane, a na naszych kartach oznaczone mianem Thsiuan-czeu-fu. Stamtąd na chińskich dżonkach powrócił Marco Polo przez Ormuz na Zachód. Ibn-Batuta, który na podobnym statku jechał z Calicutu, opisuje nam ich ciężkie żagle z plecionek z bambusowymi drzewcami, olbrzymie stery wielkości masztów, sztuczne ogrody na pokładzie, i wierzymy mu na słowo, gdy tę budowlę nazywa pływającym miastem, które daje gościnę 600 majtkom i 400 żołnierzom.

Pomiędzy zdobyczami Kubilaj chana wymieniają wyspę Jawę, i Marco Polo zaręcza, że wielki cesarz, któremu on służył, wysyłał swoje dżonki dla odkryć aż do Madagaskaru. Wiadomość ta staje się wiarogodną, gdy w r. 1342 znajdujemy poselstwo chińskie u sułtana Mameluków w Kairze, i gdy widzimy jak w 1429 kupieckie okręty chińskie, nie znalazłszy odbytu w Adenie, puszczają się w górę Czerwonego morza, ażeby w Dżidda znaleźć lepszy targ dla siebie.

Comments
  1. 2 tygodnie ago