Stosunki ze wschodem w starożytności cz. 19

Od czasu albo i przed upadkiem seldżuckiego państwa do zdobycia Konstantynopola przez Osmanów był Egipt bez zaprzeczenia pierwszą potęgą morską na Wschodzie. Jak potem przed Turkami, tak przedtem drżał łaciński Zachód przed sułtanami Mameluków. Tej hierarchii żołnierskiej, co roku odmładzającej się przez za kupno chrześcijańskich niewolników, zamyślano odciąć soki żywotne. Jeżeli indyjski handel i aleksandryjskie urzędy napełniały skarbce egipskich monarchów i ci mogli za to kupować greckich i czerkieskich niewolników, których im genueńskie i weneckie okręty szczególnie z Czarnego morza dowoziły, to zamknięcie Egiptu dla handlu i odwrócenie indyjskiej drogi handlowej od morza Czerwonego do Zatoki perskiej przez Bagdad Tabris do Trapezuntu musiało doprowadzić do wymarcia korpusu Mameluków, tern bardziej, że Egipt, który tylko od Zachodu dostawał drzewo budowlane i żelazo i bez dowozu ze Śródziemnego morza nie mógł wznieść ani jednego miasta, literalnie mógł być rozbrojonym. Już cesarz Leon V. zabronił Wenecjanom handlować z Syrią i Egiptem (814—820); były też liczne edykta przeciw handlowi niewolnikami, ale nie zważano na nie.