Stosunki ze wschodem w starożytności cz. 20

W dawniejszych czasach papieże zabraniali tylko dowozić Egiptowi budowlanego drzewa i wojennych narzędzi, i Aleksander III. nie omieszkał na laterańskim soborze (1178) ogłosić, że te szkodliwe towary są kontrabandą. Ale po upadku St. Jean d’Acre (1291) nawet za niewinny handel z Egiptem grozili papieże świeckimi i wiecznymi karami. Jednak ponętne zyski działały silniej na umysły, niż strach przed wiążącą i rozwiązującą władzą, i w niezliczonych kryjówkach greckiego i mało azjatyckiego świata wysp, ten potajemny nieprawy handel poumieszczał swoje składy. Nadaremnie pewien szlachetny Wenecjanin, Marino Sanuto z przydomkiem Torsello, gruntowny znawca Wschodu, jeździł do Rzymu i od jednego europejskiego dworu do drugiego z projektem ścisłej blokady egipskiego wybrzeża za pomocą frankońskiej floty. Pobożna ta chęć,  wrócona przeciw potędze mahometan, okazała się bezsilną w obecnie silniejszej natury rzeczy, i sam nawet kościół swoją pobłażliwością psuł dobrze obmyślane plany. To potrzeba było wysłać jakiegoś posła do Aleksandrii, to jakiegoś uwięzionego rycerza wykupić, to papież dał się namówić do udzielenia rozgrzeszenia potajemnie handlującym z Egiptem, to wreszcie otrzymywano dyspensę za pieniądze.