Stosunki ze wschodem w starożytności cz. 3

Około połowy pierwszego stulecia zdarzyło się, że grecki majtek, Hippalus, skorzystawszy z monsunów, znanych już w czasach macedońskiego Aleksandra, puścił się przez środek indyjskiego oceanu do malabarskich wybrzeży.

Odtąd żeglarze, płynący do Indii, opuszczali w lipcu egipskie porty, w 80 dniach dostawali się do Okelis na arabskim brzegu cieśniny Babel-Mandeb i w 80 dniach z północno-zachodnim monsunem przybijali do indyjskich wybrzeży. W zatoce Kamby przed portem Barygaza oczekiwali na nich królewscy przewodnicy okrętowi, ażeby kupców bezpiecznie przez zdradzieckie głębiny przeprowadzić, albo też okręty skierowywały się ku południowi, ażeby się w wielkich malabarskich składach handlowych Muziris (Mangalore), Nelkynda (Nelisseram) i Kottonarike (Cochin) zaopatrzyć w cukier, pieprz i kość słoniową. Tam kupowali także klejnoty z Ceylonu i perły z ławic po tamtej stronie przylądka Comorin w kolchickiej zatoce, i w ogóle wszystko, cokolwiek z ziem gangesowych dostawało się na indyjskich okrętach na brzeg malabarski.

W czasach Pseudo-Arriana, mianowicie wkrótce po śmierci Pliniusza, żegluga helleńskiego Egiptu zazwyczaj nie sięgała po za przylądek Comorin, gdyż chcąc w jednym roku odbyć podróż tam i na powrót, potrzeba było korzystać z północno-wschodniego monsunu, który poczynał wiać już od połowy października.

Comments
  1. 2 tygodnie ago