Stosunki ze wschodem w starożytności cz. 6

Aleksandria wprawdzie nigdy nie utraciła swego handlowego znaczenia i ciągle, dając i biorąc, jedną ręką sięgała Indii, drugą Zachodu. Coroczne też pielgrzymki do grobu świętego wznowiły stosunki łacińskiego świata z tym ważnym punktem. Ale gdy kultura zmieniła swoje ogniska, to i kierunek międzynarodowego handlu musiał doznać przemiany. Przyciągnięty ku Bagdadowi handel znowu ożywił osamotnioną zatokę perską, gdzie podług wyrażenia proroka, już Chaldejczycy „pokrzykiwali radośnie na swoich okrętach”, gdzie niegdyś Fenicjanie zajmowali wyspy Bahrein (Aradus i Tylos), gdzie Nebukadnesara Babilon był targiem dla indyjskich towarów, dopóki Achemenidzi, w celach obrony od nieprzyjacielskiej eskadry, nie przegrodzili Eufratu groblami. Po krótkim kwitnieniu Hirii i Oboleli (Apologos nad Eufratem), którego handlową ważność spostrzegł był już PseudoArrian, wschodni handel opanowała arabska Bassra, jak długo panowanie Abbasydów rzucało blask na Bagdad.

Obraz wspaniałego handlu, który Chińczyków i Arabów wprawiał w żywe, codzienne zetknięcie, przechował się nam na szczęście w opisach świadków. Wprawdzie płaskie statki Arabów, składające się z powiązanych dylów kokosowych — ponieważ na mocy tradycyjnego przesądu nie używano żelaza przy budowie okrętów — nie zdatne były do długich podróży.